Kiedyś uwielbiałam biegać ( kiedyś oznacza 12 lat temu) . Byłam w tym dobra. Jednak to, że coś się lubię nie jest jednoznaczne z tym że mogę to robić. Przyszły choroby, lenistwo i brak czasu. Teraz czasu mam mnogo oraz lenistwa mniej ( :D ) . Po ostatniej chorobie stwierdziłam basta. Czemu akurat teraz? Zabieg usunięcia guza strasznie wymęczył mnie nie tylko psychicznie ale i fizycznie. Wszelkie czynności normalnie i naturalnie wykonywane przez ludzi mi przysparzały i bólu i wymagały ogromu wysiłku. Po prawie 4 miesiącach stwierdziłam koniec moja maleńka.
Więc jak zacząć biegać?
To będzie banalne...i opiszę jak zrobiłam to ja. A więc uwaga teraz zdradzam sekret !
Założyłam buty, ubrałam kurtkę włożyłam słuchawki w uszy...i biegłam. Najnaturalniej na świecie! Bez rozgrzewki, bez przekopania tomów książek, bez konsultacji z lekarzem. Pobiegłam.. biegłam powoli (truchtem ?) . Może nie jakoś super wolno ale tak żeby zaraz nie umrzeć... A to trudne kiedy ostatnie 3 miesiące albo się leżało albo spacerowało na przystanek (100 metrów ) .
Więc słuchając muzyki biegłam.. Piosenka się skończyła ( 3 minuty) i okazało się że w sumie to już biegnę, w sumie to nawet nie umarłam, w sumie to nawet fajne i mam jeszcze siły. Ok potem był kryzys. Zmęczyłam się więc zaczęłam iść tak minęła mi druga piosenka. Kolejna się zaczęła, zaczęłam biec. I tak na zmianę i to wcale nie koniecznie że, och piosenki koniec to teraz idę. Był moment, że biegłam przez 2 piosenki ( standardowo takie do 4 minut).
Po około 20 minutach stwierdziłam, że przecież jeszcze muszę jakoś wrócić a jak tu padnę to mnie nikt nie znajdzie więc zawróciłam i ta sama technika jednak z większymi przerwami na spacerowanie :) Wróciłam do domu po prawie 40 minutach. I byłam z siebie dumna. I nadal jestem. To była dobra decyzja. Zacząć najciężej podobno. Podobno już potem z górki. Jedno jest pewne to kłamstwo.
Ot cały sekret zdradzony.
moja trasa :) zdjęcie zrobione tel jakoś idealna :D
Obecnie jestem w 3 dniu biegania i jest kryzys. O tym napiszę już w następnym poście. Planuję go po 5 dniu. Wtedy będę wiedziała czy dam radę tak na 100 % .



Również uwielbiałam biegać (10 lat temu w szkolnych zawodach), potem zrodziła się wielka moda na bieganie, którą również się zaraziłam. Kupiłam buty, dres, słuchawki... i tak biegałam jakiś czas, aż dopadło mnie lenistwo i przestałam. Teraz znowu chce wrócić i od jakiegoś czasu tak jak Ty powtarzam sobie - "dzisiaj pójdę biegać" ale na razie lenistwo bierze górę... Ehhh trzeba się wziąć za siebie, tłuszczyk sam się nie spali :)
OdpowiedzUsuńdawaj dawaj! Biegaj Biegaj ! :) :)
UsuńWiesz dobrze ze tu trafiłam mam wielka chęc zaczac biegac potrzebuje schudnac 20kg po ciazy ale cały czas mi brak motywacji jakos............
OdpowiedzUsuńSamo nic się nie zrobi a ciągłe siedzenie i mówienie raczej wiele też nie zdziała jedynie może stać się utrapieniem. Trzymam kciukasy za pierwszy kilometr :* Pozdrawiam
Usuńbiegać nie mogę, ale szybki marsz i ćwiczenia z moim psem jak najbardziej ;)
OdpowiedzUsuńO to i tak super można się bawić ! Mam tak samo piesek idealnym kompanem do aktywności :)
UsuńTo po 5 dniach biegania chyba przyszedł czas na odpoczynek i zasłużona regenerację :)
OdpowiedzUsuń