Cóż tu dużo pisać.
Zadał pytanie ja wybuchłam płaczem. Moment wybrał idealny.
Nie będę opisywać czemu bo ludzie chodzący po górach ,mnie nie zrozumieją i wyśmieją.
Ale skoro ja jestem przygotowana na miły spacer i podziwianie widoków i nagle w połowie drogi dostaje łańcuchy przepaście i dowiaduje sie ze tydzień temu na tych łańcuchach zginał człowiek to dziękuje uprzejmie na moja mała osobę to za wiele.
Jednakże po zejściu ze Świnicy a po dojściu na Zawrat który ma 2158 metrów Pan Narzeczony kleknął spytał sie a ja odpowiedziałam tak. Ludzie mijali nas bili brawo gratulacje itp. Całkiem milo i przyjemnie ale jak tylko ruszyliśmy w dol złapał nas deszczyk... a potem mega burza pioruny waliły z każdej strony. La£o tak ze nawet przeciwdeszczowe gacie by mi nie pomogły. Jak na razie to tyle. Jeszcze parę zdjęć...





0 komentarze:
Prześlij komentarz