Pakowałam się kilka dni.
Oczywiście nie obyło się bez : o matko ta torba jest popsuta! o matko rączka w walizce się popsuła ! oraz święte: o matko nie mam w co się spakować!
no i podstawa... matko nie wiem co zabrać!
no i oczywiście przyszła mi na pomoc Mama;)
Mama jak to mama..wie lepiej , ogarnia lepiej zawartość mojej szafy.. mało tego zawsze zna na wszystko odpowiedź i wie najlepiej co zabrać...
Stosując się do jej wszystkich : weź to..nie bierz tego nie przyda się..zapomniałaś o tym tam tym( tu cała lista o czym zapomniałam a bez czego zginęłabym marnie )
Oświadczam że mam spakowane prawie wszystko...prawie bo jeszcze nie koniec;D
Teraz coś z innej beczki:
wracam do moich włosów na czas wyjazdu..czyli czegoś znajdującego się na mojej głowie pofarbowane na kolor podchodzący pod czerwony i nie chcące kompatybilne ze mną współpracować.
Na co dzień prostuję włosy...itp. a że w górach jak w górach wilgotność ogromna ciul strzeli moje prostowane kudły. Strajkuję i robię im odpoczynek niech sobie robią co chcą...
Zafundowałam im nawet olejowanie razem z jajkiem i proszę i przepraszam je pokornie.
A teraz ciutek muzycznie..jako że słucham wszystkiego co się nawinie ( oprócz disco i ciężkich brzmień( z paroma wyjątkami) to mimo wszystko kocham z całej siły to:
http://www.youtube.com/watch?v=qI3u5m1i5No


0 komentarze:
Prześlij komentarz