Biegam !
Dziś 5 dzień biegania. Dzień na który czekałam bo czułam że będzie lepiej. Lepiej?
Tak bo było ciężko.
Mianowicie pierwszy dzień był super tak samo i drugi...ale w trzeci dzień obudziłam się z takim bólem nóg, że mówię o nie! nigdy więcej!
Jednak po całym dniu szuraniu nogami tylko wtedy kiedy musiałam wybiła godzina 14 i pomyślałam, że nie mam wyjścia. Przebrałam się do w ciuchy do biegania, sprawdziwszy prędzej temperaturę na zewnątrz. I pobiegłam. Mniejszy dystans, więcej marszu niż biegu no i w wolniejszym tempie. Ból był okropny. Oczywiście cały czas tłukło mi się w głowie, że zaraz nie wytrzymam.
Jednak po powrocie stwierdziłam, że jest odrobinę lepiej. Ciepły prysznic i już było całkiem znośnie. Nastał dzień czwarty. Ból był mniejszy, przez co łatwiejszy do zniesienia. Godzina 14, przebranie się i wyznaczenie trasy. Po 40 minutach powrót. Prysznic i lekka ulga.
Nastał w końcu dzień 5! Wstałam... i się zdziwiłam. Brak bólu w nogach. Uśmiechnęłam się do odbicia w lustrze bo mogłam chodzić i nie sprawiało mi to bólu, dyskomfortu ani siadanie czy wstawanie nie było koszmarem. Jednak bałam się trochę gdy nastała godzina 14. Lenistwo się troszeczkę odezwało ale przezwyciężyłam to. I pobiegłam.
I nagle bum!!!!
Łatwiej, szybciej, w przerwach mniejsza zadyszka! Być może popełniłam, który jutro mogę odczuć ale miejmy nadzieje...
Zwiększyłam dystans. Biegłam z równym tempem. Jednak było ono szybsze. I zrobiłam 2 przerwy na dystansie prawie 3 km. Owszem dla nie których jest to jedno wielkie nic i jestem cieniasem. Dla mnie jest to nie lada wyczyn. Największym osiągnięciem jest to że bieganie z każdym dniem (oprócz 3) staje się dla mnie łatwiejsze i przyjemniejsze. Super, że coś co jeszcze całkiem nie dawno było dla mnie czymś strasznym ( jakakolwiek reakcja fizyczno-silowa, jeśli tak to można nazwać ) teraz sprawia mi przyjemność. Jako, że chciałam mieć kilka zdjęć do posta nie byłam sama :)
Biegnę :)
malutka przerwa na szybkie zdjęcie :P
tak było dziś pięknie :)
No i mój wierny kolega do biegania :D
Pozdrawiam wszystkich którzy biegają bądź chcą zacząć !! Do dzieła :)


zazdroszcze tej drogi do biegania;)
OdpowiedzUsuńOwszem ślicznie jest :) A co to będzie latem kiedy rzepak będzie kwitł... mmm:)
UsuńNienawidzę biegania i generalnie wysiłku fizycznego. Wiem, że to bardzo niezdrowe, ale cóż poradzić... :( Piękny piesek! :)
OdpowiedzUsuńowszem nie zdrowe :) aczkolwiek zawsze jest czas na rozpoczęcie wszystkiego :) Juluś mówi Dziękuje :P
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńja razem ze sportem zyje od ponad 3 lat. Bieganie 10km to dla mnie pestka ale ze swojego doswiadczenia wiem ze NIE BIEGAJ CODZIENNIE ani nigdy ta sama trasa. Bo najprawdopodobniej przemęczysz miesnie a organizm się przyzwyczai. Najlepsze są interwały!
OdpowiedzUsuńPowoli sama doszłam do tych wniosków :) Staram się biegać co drugi dzień :) Interwały sprawdzę co to :P
Usuń