Każdy człowiek to przechodzi..uczymy się mówić, chodzić... Wszystkiego się trzeba w życiu nauczyć. Aczkolwiek nauka zaczyna się w szkole..
Sprawdziany, kartkówki, testy...
Na studiach kolokwia i egzaminy.
Jak się uczyć? Szczególnie jak sie uczyć żeby miało to swoje odbicie w ocenach?
Efektywnie.
Jak to zrobić?
Znaleźć swój sposób na naukę.
Jak to zrobić?
Testować.
Jak ja znalazłam na to sposób?
Przypadkiem.
Wiadomo dzień przed sprawdzianem: siedzimy uczymy się. Tłumaczymy sami sobie ( bądź z czyjaś pomocą ) zadania. Rozumiemy je. To działa jeśli mamy sprawdzian z matematyki. A co jeśli mamy sprawdzian z polskiego ? Wiersz? Bądź sprawdzian z przyrody ( biologi, fizyki, geografii) ?
Jak szybko nauczyć się czegoś na pamięć?
Definicje, daty...itp.
Znów trzeba znaleźć na to sposób?
Oczywiście!
Wiadomo każdy ma swój.
Nie będę opisywać każdego z osobna bo to było by bardzo nie odpowiednie bo ja mam swój idealny plan na to. Przez lata dopracowany. Pisanie o innych sposobach było by swojego rodzaju oszustwem.
Najważniejsze jest przygotowanie się. I wcale nie mam na myśli skompletowania notatek. Trzeba mieć wszystko ogarnięte. SIEBIE. Wyspanie i najedzenie to kompletna podstawa przed przystąpieniem do nauki.
Mózg który jest śpiący przyswoi niewiele a i burczący brzuch nie służy nauce.
Oczywiście podkreślam iż tak jest u mnie. Co robię następnie?
Staram się o ciszę. Muzyka którą tak kocham musi zostać unieszkodliwiona, tak samo telewizor ( którego nienawidzę). Ludzi grzecznie wypraszam z otoczenia.
Następnie biorę notatki w dłoń i... chodzę. Chodzę i czytam na głos.
Mój kierunek studiów wiąże się z dużą ilością zapamiętanych definicji czy aktów prawnych ( oczywiście fragmentów). I , ot cała filozofia. Chodzę i powtarzam na głos materiał po kawałku czasami po po 3 definicje potem próbuję je powtórzyć z pamięci. Biorę kolejny fragment uczę się i wracam na początek czyli powtarzam to co się nauczyłam na początku i przed chwilką. I tak aż dobrnę do końca. Po części musi to wyglądać bardzo komicznie gdy tak chodzę i nawijam sama do siebie. Ale w ten sposób właśnie sie uczę. Często to wygląda jak bym komuś coś tłumaczyła ( 50 razy....) . Coś w stylu jak bym miała wystąpić na jakiejś konferencji i to odklepać z głowy w inteligentny sposób. Mimo iż w kolejny dzień przeleję to tylko na papier.
Jest to dla mnie najlepszy sposób do nauki i najszybszy. Jeśli miałabym siedzieć i wbijać to sobie do głowy w myślach chyba było by to nierealne.
Tak właśnie przebrnęłam przez całe 3 lata studiów... jeszcze pół roku. :)


0 komentarze:
Prześlij komentarz