Naczytałam się tych wpisów o pielęgnacji włosów i stwierdziłam czemu i by nie;)
Jako że moje włosy są w opłakanym stanie to postanowiłam cokolwiek zadziałać i rozszerzyć moją opiekę nad nimi do olejowania (tylko tak odrobinę ale to w dalszej części wpisu) ;)
Jakiś olejek znalazłam w łazience do tego resztki maseczki a Avonu ( z olejkiem arganowym o ile dobrze pamiętam taka niebieska ( nie byłam z niej zadowolona bo mało wydajna a i efekty dość średnie )) na dodatek alterra maska do włosów ( granat i aloes ) i na to.. jajko;) wymieszałam nałożyłam położyłam się zaczytana w "Czarnym Wilku" nawet nie wiedziałam kiedy minęła mi godzina i biegłam zmywać.
No i okazało się że to nie był głupi pomysł bo włosy są sypkie lśniące i miłe w dotyku..a więc będę robić im w ten sposób" dobrze" częściej ;)
A tutaj macie troszkę "zieleniny " z zeszłorocznego wypadu nad morze ;)


0 komentarze:
Prześlij komentarz